Do nietypowej sytuacji doszło w jednym z suwalskich marketów. Pracownik ochrony zwrócił uwagę na kobietę, która przy kasie samoobsługowej miała zaniżyć wartość swoich zakupów o blisko 50 złotych.
Jak doszło do oszustwa?
Według ustaleń policji kobieta podczas wcześniejszej wizyty w sklepie podeszła do kasy samoobsługowej z koszykiem, w którym znajdowały się czereśnie. Na ekranie urządzenia wybrała jednak tańszy produkt — jabłka. Różnica w cenie wyniosła około 50 złotych na jej korzyść.
Pracownik ochrony zauważył nieprawidłowość i zapamiętał klientkę. Gdy kobieta pojawiła się w sklepie ponownie, rozpoznał ją i powiadomił policję.
Co grozi za takie zachowanie?
Funkcjonariusze z Suwałk wyjaśniają obecnie zakres odpowiedzialności kobiety. Warto przypomnieć, że celowe zaniżanie wartości zakupów przy kasach samoobsługowych jest traktowane jako oszustwo, a nie jedynie drobne wykroczenie. Zgodnie z Kodeksem karnym za oszustwo grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat, choć w przypadku mniejszej wartości szkody sąd może zastosować łagodniejszą karę.
Sklepy coraz częściej inwestują w monitoring i systemy wykrywające tego typu manipulacje. Kasy samoobsługowe, choć wygodne, są wyposażone w wagi i algorytmy, które potrafią wychwycić rozbieżność między zeskanowanym produktem a jego rzeczywistą wagą.
„Pracownik ochrony, który zauważył nieprawidłowość, zapamiętał kobietę i rozpoznał ją podczas kolejnej wizyty w sklepie” — czytamy w komunikacie suwalskiej policji.
Sprawa jest w toku. Policja nie podała na razie, czy kobieta usłyszała zarzuty.
Źródło: Policja Suwałki

